Marcin Ignasiak

radca prawny

Prowadzę kancelarię w Katowicach i od kilku lat zajmuję się obsługą prawną przedsiębiorców - zarówno indywidualnych, jak i spółek - we wszystkich sprawach związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej...
[Więcej >>>]

Skontaktuj się

Zmiany w VAT dla gastronomii

Marcin Ignasiak11 lutego 2020Komentarze (0)

Wydaje się, że problematyka opodatkowania sprzedaży towarów w prostych schematach gastronomicznych skupia wszystkie największe wady funkcjonującego obecnie systemu stawek VAT

mądry komentarz pewnego profesora do ustawy o podatku VAT 

Nie trzeba być profesorem, żeby zauważyć, że obecny system stawek VAT nie jest łatwy dla restauratora. Aby ustalić właściwą stawkę VAT, trzeba sięgnąć do ustawy, załączników do niej i do rozporządzeń. Podstawowa stawka to 8%, ale część produktów jest z niej wyłączona, na przykład kawa.

Sprzedając kawę z ciastkiem, musisz na paragonie wskazać dwie osobne pozycje, bo stawka VAT jest różna.

Nowa matryca

Od 1 kwietnia 2020 r. wprowadzona zostanie nowa matryca stawek. W założeniu ma ona mocno uprościć cały system, chociaż dla gastronomii nadal konieczne będzie sprawdzenie wyłączeń od podstawowej stawki.

Ze zmian ucieszą się na pewno piekarnie. Wszystkie ich produkty obejmie jednolita stawka 5%. Dotyczy to zarówno pieczywa wszelkiego rodzaju, jak też wszystkich ciastek.

A kto się nie ucieszy?

Na pewno amatorzy owoców morza. Tutaj również uproszczono stawkę, ale do góry, do 23%. Dotyczy to wszystkich owoców morza – homarów, ośmiornic, krewetek i wszystkich innych skorupiaków, mięczaków i bezkręgowców.  Nie oszczędzono nawet kawioru i produktów kawioropodobnych. Stawkę tę stosuje się do wszystkich dań zawierających owoce morza. Kilka krewetek w sałatce znacząco podniesie cenę dania.

Podwyższeniu do 23% ulegnie też stawka na lód dla celów chłodniczych i spożywczych. Co prawda, ta zmiana nie dotknie Cię tak bardzo, bo dotyczy raczej Twoich kosztów. Ale nie zdziw się, jeśli zobaczysz od kwietnia wyższą fakturę od dostawcy.

Co zrobić, aby być pewnym stosowanej stawki?

Zmiana w ustawie wprowadza Wiążącą Informację Stawkową, analogiczną do interpretacji indywidualnej. Za 40 zł możesz uzyskać informację, jaką stawkę stosować do danego produktu. A jak sama nazwa wskazuje jest to informacja wiążąca organ.

To pozytywna zmiana, zwłaszcza po wytycznych Ministra Finansów z 2016. Minister stwierdził wówczas, że przy zwykłych interpretacjach podatkowych, organy nie mają sprawdzać, czy podatnik dobrze zakwalifikował produkt pod kątem VAT. To sprawiło, że interpretacje w tym zakresie stały się bezużyteczne.

Od kwietnia będzie można za 40 zł kupić sobie pewność, że stosowana stawka nie zostanie podważona przez Urząd Skarbowy w czasie kontroli.

***

Przeczytaj koniecznie: Książeczka sanepidowska w restauracji.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 518-398-597 e-mail: kancelaria@marcinignasiak.pl

Nie.

prawo Betteridge’a

Brytyjski dziennikarz Ian Betteridge napisał kiedyś, że jeżeli nagłówek prasowy jest pytaniem, odpowiedź zawsze brzmi „nie”. Przekładając tę zasadę na prawo, można śmiało stwierdzić, że jeżeli pytanie brzmi:

  • czy mogę po prostu… ?
  • czy wystarczy… ?
  • czy każdy może… ?

to odpowiedź zawsze brzmi „nie”. Aż się prosi, żeby dodać prawniczy żarcik „chyba, że ustawa stanowi inaczej”.

Dobrze, zatem jaki lokal może być lokalem gastronomicznym?

Tylko ten, który spełnia warunki określone w przepisach. Żeby nie było zbyt łatwo, nie ma jednego przepisu. Część regulacji znajdziesz w ministerialnych rozporządzeniach, część w rozporządzeniach unijnych, a jeszcze inną część w Polskich Normach, do których odnoszą się powyższe przepisy. Wymienienie wszystkich warunków dedykowanych dla lokalu gastronomicznego nie jest więc możliwe. Zanim rozpoczniesz działalność, upewnij sie, że Twój lokal się do tego nadaje.

Uważaj, bo w internecie – na przykład na rządowej stronie biznes.gov.pl – znajdziesz opisy, które odnoszą się do mocno nieaktualnego stanu prawnego. Jeżeli ktoś wymaga, by Twój lokal miał ściany w jasnych kolorach, to możesz czuć się jak internetowy archeolog. Znalazłeś stronę z 2002 roku.

Nastrojowa restauracja w piwnicy

Za studenckich czasów uwielbiałem pewną nieistniejącą już katowicką kawiarnię (paradoksalnie, nigdy nie skosztowałem tam kawy), położoną w piwnicy niedaleko teatru i wypełnioną teatralnymi rekwizytami. Duże piwnice pod wiekowymi kamienicami aż proszą się, by przerobić je na niepowtarzalne restauracje i kawiarenki.

Cóż, innego zdania jest nasz ustawodawca. Nie wiem, czy niespełnianie norm technicznych było przyczyną zamknięcia mojego ulubionego lokalu, ale zgodnie z przepisami, lokal gastronomiczny powinien znajdować się w pomieszczeniu o wysokości co najmniej 3,30 m, w dodatku oświetlonym światłem naturalnym co najmniej 4 godziny w ciągu doby. Co gorsza, poziom podłogi powinien znajdować się powyżej lub być równy poziomowi terenu przy budynku. Rozporządzenie określa nawet stosunek powierzchni okien do powierzchni podłogi (1:8).

Czyli piwnica odpada?

Niezupełnie. Wystarczy, ale urządzenie w niej lokalu gastronomicznego wymaga zgody odpowiedniego inspektora sanitarnego w porozumieniu z inspektorem pracy. Tak, prawo nakłada na Ciebie obowiązek doprowadzenia do zawarcia porozumienia pomiędzy dwoma organami. Nie przejmuj się, to dość częsty zwrot w prawie administracyjnym i dobry prawnik jest w stanie do takiego porozumienia doprowadzić bez angażowania  międzynarodowego arbitrażu.

OK, ale przecież food trucki nie spełniają takich wymagań!

Oczywiście, że istnieją legalnie działające food trucki i zapewne większość z nich jest niższa niż 3,30 m i ma trochę za mały stosunek okien do podłogi.

Samochód nie jest budynkiem, więc nie musi spełniać warunków technicznych przewidzianych dla tych budynków. Nie oznacza to jednak, że nie musi spełniać żadnych norm. Co ciekawe, normy dla food trucka są identyczne jak dla kuchni polowych w namiocie. Albo zwykłych mieszkań, w których przyrządza się jedzenie przeznaczone do sprzedaży.

Obiekty tego typu muszą przede wszystkim zapewniać urządzenia sanitarne, pozwalające na higienę personelu. Powierzchnie w kontakcie z żywnością muszą być w dobrym stanie, łatwe do czyszczenia i, w miarę potrzeby, dezynfekcji. Wymaga to stosowania gładkich, zmywalnych, odpornych na korozję i nietoksycznych materiałów. Trzeba też zapewnić warunki do czyszczenia i dezynfekcji narzędzi i sprzętu. A także składowania i usuwania odpadów, zwłaszcza substancji niebezpiecznych.

Zapewnienie właściwych warunków technicznych i sanitarnych dla nowo powstającego lokalu gastronomicznego, wymaga współpracy z ekspertami, którzy nie zgubią się w zawiłych przepisach. Natomiast jeżeli przejmujesz restaurację po kimś innym, warto zadbać o odpowiednie zapewnienia w umowie. Dzięki nim w razie problemów będziesz mógł liczyć na wsparcie projektanta.

***

Przeczytaj też koniecznie:

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 518-398-597 e-mail: kancelaria@marcinignasiak.pl

Jak co dzień, o 6 rano dzwoni budzik. Ale tego dnia wszystko wygląda inaczej. Drzwi do mieszkania są wyważone, a nad łóżkiem stoi pięciu uzbrojonych mężczyzn.

– Panie Kowalski, ten pana nowy kelner, skserował pan jego dowód osobisty do akt osobowych?

– Tak, oczywiście.

– Pan pójdzie z nami.

Ustawa o dokumentach publicznych

Nawet jeśli prowadzisz tylko food truck, to prawdopodobnie zatrudniasz choć jednego pracownika. A skoro tak, to pewnie prowadzisz też akta osobowe pracownika i żeby mieć pewność, że Twój kelner faktycznie jest tym, za kogo się podaje, a nie ukrywającym się przed alimentami oszustem, kopiujesz jego dowód osobisty i wkładasz do akt.

Właśnie dzisiaj, 12 lipca 2019 roku, wchodzi w życie ustawa o dokumentach publicznych. W różnych mediach, w tym w poważnych dziennikach, pojawiła się informacja o więzieniu (w tych bardziej poważnych o karze pozbawienia wolności do lat dwóch) za skserowanie dowodu osobistego. Dwa lata więzienia za prowadzenie akt osobowych pracownika!

Zanim zaczniesz panikować, albo nastawiać budzik na 5:45 (żeby zdążyć chociaż założyć spodnie), przeczytaj dalej. Jest taka prasowa zasada, że jeżeli tytuł artykułu jest pytaniem, to odpowiedź prawie zawsze brzmi „NIE”. Na blogu prawniczym, możemy śmiało zmienić tę zasadę na „Co do zasady NIE”.

Replika dokumentu publicznego

Ustawa o dokumentach publicznych nie wprowadza kary za skserowanie dowodu osobistego, tylko za wytwarzanie, oferowanie, zbywanie lub przechowywanie repliki dokumentu publicznego. Co to takiego? Cóż, najbardziej uczciwą odpowiedzią byłoby: trudno powiedzieć.

Ustawowa definicja mówi, że jest to „odwzorowanie lub kopia wielkości od 75% do 120% oryginału o cechach autentyczności dokumentu publicznego”. Co to są cechy autentyczności? Tu już ustawodawca milczy. Patrząc jednak na uzasadnienie projektu ustawy, można wywnioskować, że chodzi o to, czy kopią można posłużyć się tak, by ktoś inny pomyślał, że to autentyczny dokument.

Z tego wynikałoby, że:

  • repliką nie jest czarno-biała kopia na zwykłej kartce,
  • repliką może być kolorowy skan, na który można uzyskać chwilówkę przez internet.

Możesz odnieść szczoteczkę do łazienki a budzik przestawić nawet na 7:30.

Ale to wcale nie oznacza, że możesz trzymać w aktach dowód osobisty Twojego pracownika!

Powodem jest jedno słowo (akronim głoskowy – uwaga kolegi polonisty), które w ostatnim czasie wzbudza postrach wcale nie mniejszy niż najazd policji o 6 rano: RODO.

Jeżeli Twoja restauracja przeprowadziła profesjonalne wdrożenie RODO, to słyszałeś zapewne o zasadzie minimalizacji. Jeżeli nie – skontaktuj się ze mną, bo to niezwykle ważne zagadnienie. Urząd Ochrony Danych Osobowych przeprowadza już kontrole, a pierwsza w historii Polski kara za naruszenie RODO wyniosła 943.000,00 złotych.

Zasada minimalizacji oznacza w skrócie tyle, że jeśli możesz sobie poradzić bez przetwarzania jakichś konkretnych danych, to nie wolno Ci tych danych przetwarzać. A dowód osobisty ma w sobie co najmniej kilka takich danych. Chociażby… numer dowodu osobistego, który jako pracodawcy nie jest Ci do niczego potrzebny. Podobnie jak imię matki lub ojca.

UODO nie zabierze Cię do więzienia, ale może w praktyce zabrać Ci Twoją restaurację, którą będziesz musiał sprzedać, żeby zapłacić karę. Lepiej więc sprawdź, czy w aktach osobowych Twoich pracowników nie ma kopii dowodów osobistych.

Wyjątek: zatrudnianie cudzoziemca

Oczywiście, że są wyjątki! Przede wszystkim coraz bardziej powszechny w gastronomii przypadek, jakim jest zatrudnianie cudzoziemca. Prawo nakazuje Ci w takim przypadku przechowywanie w aktach kopii dokumentu uprawniającego do pobytu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej.

Zatrudniając cudzoziemca masz zatem obowiązek skserować jego paszport z wizą albo kartę pobytu. Nie kopiuj jednak Karty Polaka – chociaż wygląda jak dowód i daje sporo praw, nie zastępuje paszportu z wizą a tym samym nie wchodzi w zakres naszego wyjątku.

***

Poczytaj też o książeczce sanepidowskiej w restauracji.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 518-398-597 e-mail: kancelaria@marcinignasiak.pl

Książeczka sanepidowska czyli jak zdobyć coś, czego nie ma

Chyba każde ogłoszenie o pracę w gastronomii zawiera wymaganie aktualnej książeczki sanepidowskiej. Kłopot w tym, że żaden kandydat nie jest w stanie spełnić tego wymogu.

Książeczki sanepidowskie zostały zlikwidowane i to już dobrych kilka lat temu. Nie przeszkadza to im jednak funkcjonować w powszechnym przekonaniu – na przykład strona Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii nadal pisze o karach za brak książeczki…

https://www.biznes.gov.pl/pl/firma/obowiazki-przedsiebiorcy/chce-przygotowac-sie-do-kontroli-w-firmie/kontrole-w-firmie/kontrola-sanepidu-panstwowej-inspekcji-sanitarnej

W rzeczywistości książeczki sanepidowskiej nie ma i żaden lekarz takiego dokumentu naszemu pracownikowi lub kandydatowi nie wyda.

Co zatem jest?

Jeśli chodzi o książeczki, to Czerwona Książeczka Przewodniczącego Mao, w której znajdziemy na przykład taki cytat:

Im więcej książek ktoś przeczyta, tym jest głupszy

Chyba kierując się tą myślą nasi kolejni ustawodawcy oszczędzają nam czytania i od siedmiu już lat nie tworzą rozporządzenia, które określałoby szczegółowo zakres badań lekarskich wymaganych dla pracowników gastronomii.

Nie zmienia to faktu, że badania lekarskie są wymagane. To właśnie one często błędnie nazywane są książeczką sanepidowską. A w zasadzie orzeczenie lekarskie, kończące takie badania.

Badania sanitarno-epidemiologiczne

Jako pracodawca, masz obowiązek skierować na badania osobę podejmującą lub wykonującą prace. Tyle prawo. W praktyce, często wymaga się od kandydata, aby przedstawił aktualne orzeczenie lekarskie. To błędna praktyka. Masz obowiązek skierować i sfinansować badania. Koszt tych badań jest mimo wszystko niższy niż mandat od Sanepidu.

Obowiązek ten dotyczy też osób pracujących na umowach cywilnoprawnych. Nie uciekniesz przed badaniami nawet podpisując umowę B2B z pomocą kuchenną.

Co zrobić w razie kontroli

Proszę pokazać książeczki.

przeciętny inspektor Sanepidu

Oczywiście inspektor nie prosi w ten sposób o okazanie czegoś co nie istnieje. Ma na myśli orzeczenie lekarskie. A żeby móc je przekazać, trzeba je mieć, co prowadzi nas wprost do kolejnego zagadnienia.

Nie wystarczy, że pracownik pokaże Ci swoje orzeczenie. Masz obowiązek przechowywać te orzeczenia i to w miejscu, w którym pracownicy faktycznie pracują. Jeżeli masz kilka lokali, to musisz zadbać o to, by w każdym były orzeczenia właściwych pracowników.

Co grozi za brak orzeczenia?

Restaurator, który nie pokaże kontrolerowi orzeczeń lekarskich pracowników, dostanie mandat. A może nawet dwa mandaty, bo jak dowiesz się z wpisu dotyczącego kontroli Sanepidu, w przypadku wykrycia nieprawidłowości, zawsze przeprowadza się drugą kontrolę po siedmiu dniach. To logiczne – trzeba sprawdzić, czy nieprawidłowości zostały usunięte.

Wysokość mandatu to od 100 zł do 500 zł za każde stwierdzone przewinienie. Zostaniesz też obciążony kosztami kontroli. Od mandatu wystawionego przez Sanepid, tak jak od każdego mandatu, możesz odwołać się do sądu. Nie licz jednak na to, że sąd będzie łagodniejszy od inspektora.

Aaa Książeczkę sanepidowską sprzedam

Media donoszą o szerokiej skali procederu fałszowania książeczek sanepidowskich. Może właśnie z tego powodu warto samemu zadbać o badania swoich pracowników?

Oczywiście, nie grozi Ci więzienie za przestępstwo Twojego pracownika. Ale czy zaryzykowałbyś zatrudnienie kucharza, który choruje na jakąś chorobę zakaźną? Ja sam doskonale pamiętam każdy lokal, który zaserwował mi problemy żołądkowe (całe szczęście nie było ich wiele).

Zamiast wpisywać w ogłoszeniu wymaganie aktualnej książeczki sanepidowskiej, najlepiej zatem zainwestować w prawidłowo przeprowadzone badania sanitarno-epidemiologiczne.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 518-398-597 e-mail: kancelaria@marcinignasiak.pl

Jeśli obywatel obywatelowi srebro na wspólny interes dał, zyski i straty, które będą, przed bogiem po równo podzielą.

Kodeks Hammurabiego
przekł. Marek Stępień

W zasadzie przepis ten nie zmienił się przez ostatnie trzy tysiące siedemset lat. Dziś dalej zasadą jest, że obywatele mogą zawrzeć umowę o prowadzeniu wspólnego interesu i o podziale zysków i strat.

Czym jest a czym nie jest spółka cywilna?

Spółka cywilna jest umową, nie jest osobą prawną. Krótkie zdanie, o którym można napisać – ba! faktycznie napisano – wiele doktoratów. W rzeczywistości jednak wiąże się z wieloma konsekwencjami, o których należy wiedzieć przed podjęciem decyzji o prowadzeniu działalności w tej formie.

Co to znaczy, że spółka cywilna nie jest osobą prawną?

To znaczy przede wszystkim tyle, że nie pozwala na żadną formę uwolnienia się wspólników od odpowiedzialności za długi. Długi spółki to Twoje długi i nie ma w tym zakresie żadnej dyskusji. Nie ma też żadnego znaczenia, czy to Ty zaciągałeś długi – jeżeli Twój wspólnik mógł działać w imieniu spółki, to jesteś związany umową i masz obowiązek ją wykonać.

Co więcej, to Ty, nie spółka, będziesz stroną postępowania w sądzie. To bardzo ważne, bo jeżeli wniesiesz do sądu pozew jako spółka cywilna, sąd go odrzuci, stwierdzając, że wskazany powód nie ma zdolności sądowej. Oczywiście, sprawę można wnieść na nowo, tym razem prawidłowo, ale po pierwsze trzeba zapłacić koszty postępowania drugiej stronie, a po drugie w międzyczasie może upłynąć termin przedawnienia.

Jeszcze ciekawiej robi się przy sprawach pracowniczych – spółka cywilna może być pracodawcą (tak wynika z kodeksu pracy), może być pozwana, ale nie może być stroną w postępowaniu egzekucjyjnym. Wyrok, na którym obok samej spółki nie pojawią się nazwiska wspólników, będzie zatem nieegzekwowalny, czyli zupełnie niepotrzebny.

Spółka cywilna jest podatnikiem

Chociaż od razu należałoby zaznaczyć, że chodzi tylko o VAT. Spółka cywilna sama wystawia swoje faktury i w drugą stronę – można na fakturze widnieć jako nabywca.

Inaczej przedstawia się podatek dochodowy. Tutaj podatnikami są wspólnicy i to oni osobno rozliczają swoje przychody i koszty uzyskania przychodu. Trzeba jednak pamiętać, że przychód powstaje wtedy, kiedy środki uzyska spółka, a nie wtedy, gdy zostaną wypłacone z majątku spółki. W ten sposób dochodzimy do kolejnej osobliwości spółki cywilnej, o jakiej chciałbym Ci teraz powiedzieć.

Współwłasność łączna w spółce cywilnej

Co łączy spółkę cywilną i małżeństwo? Właściwie całkiem sporo: jakiś prawnik opracował kiedyś umowę spółki cywilnej, która miała z powodzeniem zastępować nieistniejące w naszym prawie związki partnerskie. Majątek spółki cywilnej stanowi współwłasność łączną, czyli nie ma w niej wyodrębnionych procentowo udziałów. Jeżeli spółka ma samochód, to należy on jednocześnie do wszystkich wspólników, a nie po połowie do każdego z nich.

Z tej skomplikowanej konstrukcji prawnej wynika przede wszystkim to, że nie da się sprzedać komuś swojego udziału w spółce. Albo w samochodzie należącym do spółki. Nie można też po prostu podzielić majątku. Wszystkie te czynności wymagają rozwiązania spółki, ewentualnie wystąpienia ze spółki. A zwróć uwagę na to, że wystąpienie ze spółki cywilnej ma w sobie coś magicznego. Możesz to zrobić tylko tydzień po dniu, w którym słońce wejdzie w gwiazdozbiór Wagi. W języku prawniczym mówimy na to: „na trzy miesiące naprzód na koniec roku obrachunkowego”. Zazwyczaj rok obrachunkowy jest zbieżny z rokiem kalendarzowym, więc wypada 30 września.

Tylko raz w roku (mówiąc magicznie w drugiej kwarcie Koziorożca, mówiąc prawniczo na koniec roku obrachunkowego) można też dzielić zyski ze spółki cywilnej. Oczywiście, nie oznacza to, że wypłatę dostaniesz tylko raz do roku. Można wypłacać zaliczki na poczet zysku, ale jeżeli w którymś miesiącu pójdzie gorzej, trzeba liczyć się z obowiązkiem zwrotu.

No to jak w końcu jest z tą spółką cywilną? Warto, czy nie warto?

Jeżeli powyższy wpis zniechęcił Cię do założenia spółki cywilnej, to nie panikuj – to naprawdę najprostsza ze spółek. Tak prosta, że nawet nie istnieje! Dobrze przygotowana umowa spółki pozwala na wiele lat skutecznej współpracy przy minimalnym obciążeniu formalnościami i całkowitym brakiem kontaktu z Krajowym Rejestrem Sądowym. Trzy tysiące siedemset lat praktyki robi swoje, a sam Hammurabi obiecał, że kto zważa na jego prawa, tego bogowie powiodą ku chwale.

***

Na pewno zainteresuje Cię też:

 

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 518-398-597 e-mail: kancelaria@marcinignasiak.pl